Minął już rok, od kiedy zacząłem pisać tego bloga. Rok, całe 366 dni... czy coś się w tym czasie zmieniło? Właściwie nic. Nadal jestem dziwakiem, którego pojawienie się powoduje zwiększenie się szansy na kłótnię... Nadal moją pasją jest kolarstwo, a muzyka jest na drugim miejscu, nadal nie mam prawa jazdy... Cholera jasna. No ale co poradzić? Takie jest po prostu życie.
Jednak nie jest ono całkowicie zahamowane. Stałem się dorosły, dzięki czemu będę mógł teraz brać udział w wyborach (raczej mnie do tego nie ciągnie), mogę legalnie się upić (i tak jetem na odwyku), mogę jeździć bez karty rowerowej (i tak nigdy jej z sobą nie brałem), no i oddawać krew... Z tego przynajmniej skorzystałem już i raczej nie przestanę.
Oprócz tego zacząłem bardziej pozytywnie patrzeć na świat. Już nawet do głowy nie przychodzą mi myśli i wolałbym zostać chirurgiem, niż antropologiem.
Garstka statystyk:
Mój blog miał 156 wyświetleń (przy czym ponad połowa to pewnie moja...), najwięcej wyświetleń mam z Polski, Rosji i USA, a najwięcej wyświetleń miałem w kwietniu (ponad połowę wszystkich!)... W 366 dni napisałem 9 postów (wliczając ten).
Oprócz tego postanowiłem założyć nowego bloga, dzięki czemu będę mógł rozdzielić własne przeżycia od komentowania wydarzeń politycznych. Jeszcze nazwy nie wymyśliłem, wiem tylko, że musi być "z jajem".
Kończę już ten krótki wpis, mam nadzieję, że już niedługo będę miał okazję do wstawienia następnego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz