piątek, 31 maja 2013

Dziwne wydarzenie

Dwa posty jednego dnia? A co mi tam! To po prostu musiałem napisać!
Cała sprawa zaczęła się jeszcze 2 dni temu, kiedy to powiadomiłem dziadka, że będę nocował u niego na działce. Miałem sporo planów, co będę robił. Myślałem, że podszkolę się trochę z rysunku, napiszę jakąś recenzję. A tymczasem włączyłem telewizor i zagłębiłem się w oglądanie, jak to ktoś powiedział, "kina klasy Z". Najpierw "Bestia z głębin", czyli o rybach na sterydach, które przez pół roku dostawały ludzki hormon wzrostu. Potem "Władca komarów", czyli o kolesiu, który przy ucieczce zaraził się wirusem i wymutował w komara... a raczej coś co niego przypominało. Ponoć to były horrory, ale ubaw przy oglądaniu był przedni. Tej nocy nie zasnąłem w ogóle.
W sumie nad ranem nie czułem żadnego zmęczenia, więc cały dzień spędzałem normalnie. To czytałem książkę, to siedziałem przy komputerze. O 15 wyruszyłem nawet w trasę. Pierwszy raz jechałem tak dziwną trasą, do tego od dawna nie szło mi to z taką łatwością. W drodze z Nowoberezowa do Hajnówki zastały mnie jednak bardzo ciężkie warunki. Wiatr wiał z bardzo dużą siłą, że miałem ochotę zejść i zacząć prowadzić. Mięśnie po prostu odmawiały posłuszeństwa. Jakoś dojechałem do Hajnówki i nagle zaczęły się jakieś dziwne obrazy. To ktoś się ze mnie śmiał, po czym poczuł zemstę, potem ganiał za mną koleś z granatem, który chciał mnie nim wysadzić...
Obudziłem się o 3 nad ranem, w swoim łóżku, przykryty kocem. Pierwsze co powiedziałem, to "Co do cholery się stało?!". Nic nie rozumiałem, nie pamiętałem co się stało, nie wiedziałem jak trafiłem do domu. Spodziewałem się nawet, że ktoś mnie tutaj przywiózł. A ponoć takie coś to tylko po alkoholu... Pierwsze co zrobiłem, to poszedłem wziąć prysznic. Wtedy zaczęło do mnie docierać. Przypomniałem sobie, że do domu dojechałem sam, pamiętałem dzieciaki przed domem, które jakoś dziwnie się na mnie patrzyły i że chciałem się umyć, ale siostra akurat była w łazience. Wtedy miałem się położyć w oczekiwaniu na swoją kolej.
W sumie nic wielkiego to nie jest, ale jednak na mnie zrobiło to olbrzymie wrażenie, bo całkowicie pogubiłem dni. Nie wiem czy dzisiaj to dzisiaj, czy jeszcze wczoraj... Pierwszy raz mi się to przytrafiło, a już potrafiłem przesadnie się zabawić na imprezach.
To tyle na dzisiaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz