niedziela, 26 maja 2013

Matura, tydzień 3

No i już minął trzeci tydzień matury. Szybko mi to zleciało, nie ma co. W tym tygodniu zmierzyłem się z podstawami fizyki i języka francuskiego, oraz pokazem elokwencji z języka polskiego. Pomimo tego, że w tym tygodniu miały być tylko 3 egzaminy, to spodziewałem się, że to będzie najtrudniejszy tydzień ze wszystkich. I nie myliłem się...

Fizyka, podstawowy

Chociaż był to egzamin jedynie dla chętnych, to ciążyła na mnie niemała presja. W tym sprawdzianie brało udział sporo osób z sąsiednich klas, więc i głupio by było gdybym ja, uczeń klasy matematyczno-fizycznej, miał o wiele gorszy wynik od nich. Podobnie jak poprzednio, uczyłem się dosyć niewiele, raptem kilka zadań rozwiązałem w tym czasie. Jak się okazało, jednak był to dosyć trudny test. W pytaniach zamkniętych nie miałem żadnych problemów, podobnie z kilkoma otwartymi, jednak i znalazły się takie perełki, do których nawet nie wiedziałem jak podejść... W jednym zadaniu wyszło mi na przykład, że foton osiągnie prędkość światła w mniej niż sekundę. Jeden z sąsiedniej klasy wyszedł już po godzinie... prawdopodobnie stwierdził, że i tak nic z tego nie będzie. Ja skończyłem po 2 godzinach, ale po wyjściu jednak poczułem lekki niedosyt... Prawdopodobnie na uczelnię zamiast fizyki będę musiał wpisać biologię, którą to się najmniej przejmowałem.

Język polski, ustny

Dwa dni po fizyce, w środę, sprawdzałem swoje umiejętności w interpretacji utworów Hłaski. Moja kiepska pamięć prawiła, że pozapominałem imiona wszystkich bohaterów, więc musiałem improwizować. Strasznie się jąkałem, przez co zabrakło mi nawet czasu na przekazanie jakichś "głębszych myśli". A w opisie życia  PRL-u strasznie lałem wodę. Nie przygotowywałem się do tego, co będę mówił, więc i moja przemowa była czystą improwizacją. Potem pytania od nauczyciela... Prośba o streszczenie utworu została spełniona bez problemów, chociaż i mi przerwał w połowie. Chyba po prostu za bardzo zagłębiałem się w szczegóły. Miałem też zinterpretować tytuły. Powołałem się na teksty utworów, ale myślę, że nie wyszło mi to najlepiej. A na koniec najtrudniejsze... W jaki sposób przydały mi się opracowania tych lektur. Dość okrężną drogą stwierdziłem, że w żaden, bo całą wiedzę na ich temat już miałem.Potem jeszcze tylko dodałem, że sam zająłem się interpretacją, bo w szkole w ogóle jego twórczości nie omawialiśmy. Wyszedłem z sali pewny swego.
Po powrocie do szkoły po wyniki zastałem resztę swojej klasy. Jeden zachęcał mnie do założenia konta na Facebooku, bo ponoć dużo się tam dzieje... Ale ja nadal nie widzę w tym sensu. Reszta rozmawiała o zbliżającej się imprezie. Gadali do mnie, jakby nie wiedzieli, że się tam nie pojawię... Nieważne, nie chciało mi się tam wybierać. O 15 przyszły wyniki. Jak się okazało, dostałem 12 punktów na 20, czyli 60%. Zdałem bez problemu.

Język francuski, podstawowy

W piątek miałem kolejny, już 12 egzamin.  Próbowałem przed tym jeszcze jako się przygotować, ale tradycyjnie Francuzi nie byli zbyt skłonni do rozmów. Z jedną jeszcze jako próbowałem się dogadać, ale niezbyt się udało... Jak się okazało, była ona lesbijką, a ja miałem w podpisie pochwałę łączenia się ludzi, ale tylko różnych płci -.- . Do tego w "ulubionych" miałem obrazek kolesia, który napisał "Jestem bardzo oryginalny. Nie jestem pedałem". Następnym razem powinienem być bardziej ostrożny w tym co robię.
Zgodnie z oczekiwaniami, pojawiłem się tam jako jedyny. Pilnowały mnie 3 osoby: Dwóch nauczycieli W-Fu i jedna nauczycielka z innej szkoły. Trochę dziwne uczucie, ale trzeba było się przyzwyczaić. Rozumienie ze słuchy całkowicie zawaliłem, chociaż... zawalałem i podczas egzaminów próbnych, a i tak wychodziło potem 10-13/15, bo kierowałem się intuicją... Potem czytanie. Było bardzo proste. Spodziewam się mieć przynajmniej 3/4 możliwych z tego punktów. A wypracowania? Słabo gramatycznie, ale od dawna tak przyjemnie mi się tego nie pisało.
Na ile liczę? Powinienem mieć przynajmniej 50%, inaczej mogę walnąć kilka razy głową w ścianę, że nie wysłałem na maila mojej nauczycielki wypracowania, którego temat mi podrzuciła...

Przyszły tydzień

Będzie on jednocześnie ostatnim. Ukończyłem już 12 egzaminów z 13, więc pozostał mi tylko jeden: ustny z języka angielskiego. Kompletnie się nie boję o to co się wydarzy, bo ten język znam wystarczająco dobrze. Codzienne rozmowy spowodowały, że wykształciłem własny styl. Co prawda popełniam masę błędów, ale mówię w takim stopniu, że nie brzmi to sztucznie. No to tradycyjnie, do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz